Pewien lekarz z Wielkiej Brytanii poświęcił jakieś 20 lat na sprawdzanie cudów, których podobno dokonano w charyzmatycznych i ewangelicznych kościołach jego kraju. Londyńska gazeta Daily Telegraph podaje, iż doszedł do następującego wniosku: „Doniesienia charyzmatyków o cudownych uzdrowieniach nie są poparte ani jednym dowodem medycznym”. Doktor Peter May wyjaśnił przed synodem Kościoła anglikańskiego, jak całymi latami wielokrotnie próbował uzyskać od „uzdrowicieli” dowody na to, że dokonali przypisywanych sobie najróżniejszych cudów. „Zwykle nie mają nic do powiedzenia, a przypadki, na które się powołują, nigdy nie są tym, czym wydawały się na początku” — oświadczył. Potępił zbijanie pieniędzy na czasopismach i wideokasetach o cudach, które najwyraźniej nigdy się nie zdarzyły. Według wspomnianej gazety dr May skonfrontował swe odkrycia ze spostrzeżeniami wielu kolegów. Jak mówi, „żaden z nich nie był w stanie udokumentować ani jednego cudu dającego się porównać z tymi, które czynił Chrystus”.
W niektórych krajach coraz więcej par żyje ze sobą jakiś czas bez ślubu albo w ogóle się nie pobiera. Zjawisko to jest tak powszechne, że dziennik New Zealand Herald ostrzega: „W Europie małżeństwo może zupełnie stracić znaczenie”. W gazecie tej powołano się na obliczenia statystyczne, z których wynika, iż zaledwie połowa Szwedek i Dunek wyjdzie za mąż. Jak się przewiduje, niezamężna pozostanie mniej więcej jedna trzecia reszty Europejek. Jednakże badania wykazują, że wbrew wcześniejszym poglądom współżycie przed ślubem wcale nie jest warunkiem szczęśliwszego małżeństwa. W magazynie Journal of Marriage and the Family podano niedawno: „Jeśli porównać pary, które nie żyły ze sobą przed ślubem, i pary, które się na to zdecydowały, te ostatnie tworzą mniej udane związki, są słabiej przywiązane do instytucji małżeństwa (…) i częściej się rozwodzą”.
Czasopismo China Today donosi, że w ostatnich latach rząd chiński zaczął energicznie zwalczać handel narkotykami. Wprawdzie w latach pięćdziesiątych niemal zupełnie uporano się z problemem opium, jednak ze względu na położenie kraju — sąsiadującego z największymi producentami narkotyków — proceder ów się odrodził. W ciągu ostatnich trzech lat aresztowano w Chinach ponad pół miliona osób pod zarzutem handlu narkotykami. W samym roku 1990 tamtejsze organy wymiaru sprawiedliwości zniszczyły 40 większych dostaw narkotyków, po 9 kilogramów heroiny każda — a więc dwukrotnie więcej niż w roku poprzednim. Dnia 26 października 1991 roku w obecności wielu zgromadzonych skazano na śmierć 35 handlarzy i spalono 5000 kilogramów skonfiskowanych narkotyków.
Jednym z tragiczniejszych skutków ubocznych epidemii AIDS jest nasilenie się prostytucji dziecięcej. Taki wniosek sformułowano w nowym raporcie ONZ dotyczącym praw człowieka — donosi agencja Associated Press z Genewy. Jak wykazuje autor raportu, profesor prawa Vitit Muntarbhorn z Tajlandii, liczba dziewięcio- i dziesięciolatków nakłanianych do nierządu „wzrasta z dnia na dzień”. Wygląda na to, że coraz więcej klientów poszukuje dzieci — szczególnie takich, które jeszcze z nikim nie współżyły — ponieważ chce się w ten sposób uchronić od AIDS. Tymczasem profesor twierdzi, iż jak na ironię, w niektórych krajach azjatyckich wiele dzieci uprawiających prostytucję jest nosicielami wirusa AIDS. Do tego hańbiącego procederu rodzice zmuszają zarówno chłopców, jak i dziewczynki — choć te ostatnie znacznie częściej.
„Lawina skandali wywołanych nadużyciami seksualnymi popełnianymi na dzieciach sprawiła, że Kościół rzymskokatolicki wszczął zakrojone na szeroką skalę dochodzenie w sprawie księży pedofilów, chociaż krytycy utrzymują, iż hierarchia kościelna długo trzymała to zjawisko w ukryciu” — czytamy w gazecie The Herald-News, ukazującej się w Joliet w USA. „Skargi o wykorzystywanie dzieci do celów seksualnych były powodem, że w ciągu minionych dziewięciu miesięcy z parafii chicagowskich usunięto siedmiu księży, jednego zaś postawiono przed sądem”. Trzyosobowa komisja, powołana przez Josepha kardynała Bernardina, ma podjąć decyzję co do sposobu uregulowania tego problemu, który zdaniem rzecznika Kościoła „jest znacznie bardziej zakorzeniony niż mogłoby się niejednemu wydawać” i prawdopodobnie dotyczy setek duchownych w całym kraju. Obecnie podjęto kroki, by pozbawić urzędu księży przeniesionych przedtem za tego rodzaju czyny do innych parafii. Ale rozwiązanie takie wciąż budzi wiele zastrzeżeń i wątpliwości. Matka dziecka, na którym dopuszczono się nadużyć seksualnych, powiedziała: „Oni nie zdają sobie sprawy, jak głęboki uraz psychiczny powstaje w wyniku krzywdy wyrządzonej przez kogoś, kto reprezentuje Kościół, od którego zgodnie z naszymi przekonaniami przyjęliśmy mierniki wartości, normy moralne i zasady”.